środa, lutego 05, 2014

już luty...

Styczeń to zawsze miesiąc mobilizacji: W tym roku to tyle zrobię ,...
Planów mnóstwo, ale niestety po kilku dniach czy tygodniach widać, że nowy rok nic nie zmienia, o ile sami w sobie czegoś nie zmienimy...
Mnie cieszy to, że skończył się 2013 - miniony rok był dla mnie i mojego męża rokiem bardzo trudnym, przełomowym, aż boję się powiedzieć, że pechowym ( bo nie jestem przesądna), ale rzeczywiście dużo się zdarzyło... Miałam już dość.

Zamknięty rozdział.
Rok 2014. Już drugi miesiąc. Styczeń był dla moich córek miesiącem trudnych decyzji.
Po długich rozważaniach i dyskusjach musiały samodzielnie zdecydować o swojej przyszłości. To trudne dla matki, która  w pewnym momencie musi pozwolić, by jej dzieci ( w jej oczach wciąż małe dzieci...) wyrwały się spod czułych skrzydeł opieki....

W styczniu przeczytałam pięć książek ( cztery w wersji papierowej i jednego ebooka).

Zaczęłam od "Wołania kukułki".
J. Rowling ( nie będę się bawić się w pseudonimy skoro wszystko się wydało) napisała naprawdę dobry kryminał. Trzymający w napięciu, z bardzo ciekawie, wyraziście  skonstruowanymi postaciami. Podobała mi się indywidualizacja języka, rzadko pisarze się w to bawią, a szkoda... Ulice Londynu opisane jak w przewodniku turystycznym. Zagadka kryminalna, która zaskoczyła mnie swoim finałem. Warto.
Moja ocena 5,5/6

"Zamek z piasku" Magdaleny Witkiewicz
Książka o kruchości szczęścia, o tym, że nie ma nic na zawsze. Książka napisała prostym językiem, ale niesamowicie działająca na wyobraźnię, przywołująca wspomnienia. Polecam
5,5/6

Najlepsza w styczniu była książka K. Hosseiniego "I góry odpowiedziały echem". Wzruszająca, mądra, pięknie napisana. Znam poprzednie ksiązki autora i stwierdzam, że pozostał w tym samym klimacie.
Dla Europejczyka znającego afgański konflikt jedynie z telewizji i prasy myślę, że takie książki powinny być obowiązkowe. Mozna poznać nie tylko historię, ale przede wszystkim to, jak ona wpływa na "zwykłych obywateli".
Hosseini - dla mnie - rewelacja 6/6

Przy wybieraniu książek kieruję się zawsze zasadą: po lekkiej coś trudnego, po ksiązce o miłości najlepiej kryminał; po pozycji zagranicznej - coś polskiego.

Po Hosseinim - Szwaja. Monika Szwaja  Zawsze bardzo ją lubiłam. Tym razem  - "Anioł w kapeluszu". Autorka zawsze działała na mnie jak pastylka na dobry humor, na optymizm... Ale muszę przyznać, że po raz pierwszy męczył mnie język pełen wtrąceń, neologizmów... Po kilkunastu stronach przypomniałam sobie, że to dla tej pisarki typowe, ale ...  Ostatecznie cieszę się, że doczytałam. Dobrze, bo po  książce o Afganistanie przeczytałam ksiązkę o dobrych, radosnych ludziach, o bezinteresowności. Szwaja nie zawiodła
5/6

E. E. Schmitt  - zawiódł. "Intrygantki". Za bardzo filozoficznie. Freud, diabły...Trudne tematy. Książka to dramat - rzadko się takie czytuje, ale ostatnio na tapecie miałam też "Zemstę" A. Fredry, więc uznałam, że przeczytatam jakiś dramat współczesny. I sama nie wiem, co o tym utworze myśleć. Ogólnie - nie przemówił do mnie.. Muszę to sobie przemyśleć...
4,5/6

W Irlandii już wiosna. 1 lutego to Dzień Św. Brygidy. Alicja w szkole zrobiła krzyż św. Brygidy, który podobno ma strzec domostwo.
Muszę chyba wstawić jakieś zdjęcia...

Przed domem mam donice, w których już kwitną krokusy. Bardzo mnie to cieszy...
Na pewno muszę  wstawić jakieś zdjęcia...

2 komentarze:

  1. Edytko, byłoby miło, gdyby pojawiły się zdjęcia :) Kolejną książką, którą od Ciebie pożyczę, będzie pozycja, którą oceniłaś tutaj najwyżej ;)

    OdpowiedzUsuń