piątek, listopada 07, 2014

Kto jest panem na Wisiołach? ("Mroczne siedlisko" Piotr Kulpa)



Mogłabym zacząć tak: pewne małżeństwo wyjeżdża z miasta, by zamieszkać w domu odziedziczonym po dziadkach. Z dala o cywilizacji, z dala od zasięgu, od problemów. Tak jakoś banalnie, prawda? Jednak tak zaczyna się ta powieść. Nie - tak zaczyna się pierwszy rozdział, a  powieść otwierają słowa z księgi Hioba: "Skóra za skórę. Wszystko, co człowiek posiada, odda za swoje życie" (Hb, 2,4) - motto znaczenia nabiera w trakcie lektury.  A potem jest prolog - mroczny, mocny, niejednoznaczny, pokazujący prawdziwego faceta, który płacze... I wszystko, o czym dalej czytałam,  w kontekście prologu jest dziwnie niepokojące... I chyba nie muszę dodawać, że na pewno nie będzie banalnie. Jest to bowiem powieść grozy z ludowym folklorem w tle. 

 Małżonkowie marzą o spokoju, o tym,  by ich syn zaczął mówić. W związku Tymoteusza i Magdy jednak brakuje  zaufania, sporo jest  tajemnic, przemilczeń, skrywanych pretensji. Dziewięcioletni syn - Czaruś - nie mówi, bo kilka lat wcześniej opiekującemu się nim tacie urwał się film. Dziecko musiało zajmować się same sobą, patrzeć na ekscesy tatusia... Wyjazd z miasta ma być formą rehabilitacji dla całej rodziny. 
Dom znajduje się  w miejscu zapomnianym przez Boga i ludzi,  gdzieś w Starogórach. Okazuje się, że wieś Wisioły  trudno nazwać spokojną - giną ludzie, ktoś poluje na bezpańskie psy -   dzieją się tam niewiarygodne rzeczy. Sąsiadami Smutów są wyłącznie starzy ludzie, którzy o dziadkach Tymka w ogóle nie chcą rozmawiać - podobno to byli dziwacy... Nie da się jednak uciec od wszystkich problemów, gdy jest się alkoholikiem. Niepijącym co prawda, ale...
Tymek stara się jak może - remontuje dom, organizuje żonie miejsce pracy, synowi kupuje psa, jednakże dość szybko zauważa, że nie na wszystko ma wpływ. Marzy, by na prowincji móc realizować swoje artystyczne marzenia - chce rzeźbić. 
Magda - niespełniona żona przy mężu, pani stomatolog.  Trwająca przy Tymoteuszu pomimo wszystko. Ale mająca swoje ukryte potrzeby. Przypomina sobie o nich słysząc w nocy skrzypcową muzykę, która trafia prosto do jej duszy. 
I Czaruś, ciągle Czaruś - nie Czarek, nie Cezary -  tylko Czaruś - ale on nie jest czarujący...  On kryje w sobie żal, złość, strach. Wie więcej niż rodzice myślą. On przeżył traumę zafundowaną mu przez ojca  i żadna  jego rehabilitacja nie zwróci mu dawnej  beztroski. On usłyszał od ojca słowa, które sprawiły, że zamilkł. Czaruś  kryje w sobie dziwną, silną i niezwyklą moc.


W książce występują dwa rodzaje narracji pierwszo- i trzecioosobowa - Tymoteusz mówi o sobie, o swoich uczuciach, stara się być wobec siebie szczery, pisze nawet dziennik; jednak szybko  można się przekonać, że narrator wie więcej... Mroczna jest ta jego wiedza. Smuta w pewnym momencie stwierdza:

"Archiwum X pękłoby w szwach, gromadząc historie naszej rodziny przeżyte w Wisiołach"... 

Są jeszcze inni bohaterowie. Nieszablonowi, wyraziści, zagadkowi, specyficzni... Jest Cygan -  Gajgaro Bargieł. Przystojny, zawsze pomocny. Magda ulega jego wpływowi - zresztą ulegają mu prawie wszyscy.  Nawet stary Krużgan - bacza, znachor - klęka przed nim  - bardzo wymowna scena. 
Są bywalcy baru "U grubej Stefy" - typy, z którymi nie chciałabym się spotkać w ciemnej uliczce; są sąsiedzi, których średnia wieku oscyluje około stu lat;  są też intrygujący bohaterowie epizodyczni, którzy sygnalizują kolejny tom i następne wątki.  
"Mroczne siedlisko" Piotra Kulpy to pierwsza część cyklu o panu na Wisiołach, o mrocznej tajemnicy wioski. To opowieść o prawdziwym facecie rzuconym gdzieś na prowincje, który musi przedefiniować swoje priorytety; musi odpowiedzieć sobie na wiele pytań. Zresztą te pytania o wiele istotnych spraw, trafiają także do czytelnika. Raczej nie otrzyma on precyzyjnych odpowiedzi.
 I wcale nie są one potrzebne. Wystarczy, że zostaną zadane.
Co jeszcze znajdziecie w tej powieści grozy? 
Niesamowity klimat, mroczną atmosferę - góry w blasku księżyca,  dźwięki skrzypiec docierające do wnętrza, dotykajace najintymniejszych uczuć.  Dzikie namiętności. Tajemnicze  szepty, głosy. Zabobony, tajemnicze obrzędy, ludowe  wierzenia, a nawet makabryczne rytuały. 
Do tego ta okładka - spójrzcie w oczy tym postaciom...

(źródło)
Coś na co zawsze zwracam uwagę - język. W tym przypadku świetnie stylizowany na gwarę lub slang. Płynny, swobodny, sprawny. Czasem poetycki, oniryczny, senny - działający na wyobraźnię, wzruszający. Czasem konkretny, mocny, wulgarny -  wszystko to zasadne, wręcz potrzebne,
Gdzie ta groza?  Oj jest, czasami az miałam dreszcze... Są sceny, są zdania tak mroczne i  tajemnicze, że miałam gęsią skórkę. Ale to nie jest horror, to jest powieść podszyta lękiem, strachem, obawą, niepewnoscią, tajemnicą przez duże T.

Uchylę wam rąbka tajemnicy. Wszystko przez to, że ktoś kiedyś się bał...
"Kiedyś dawno temu, popełnił w swoim życiu wielki błąd. Pokochał kobietę. Miłością niezwykłą, Jedyną taką, jaka zdarza się raz na tysiąc lat . Złowieszczą namiętną. Tragicznie niedozwoloną. Bezwstydnie szczęśliwą. Ale to nie owa miłość była błędem. Pozwolił, by zawładnął nim strach przed cierpieniem, przed śmiercią. Tak bardzo zapragnął  żyć nadal, że nie umarł, choć właściwie to on powinien zginąć. Jednak w zamian musiała umrzeć jego miłość. I przystał na to. Darowano mu życie, mało tego, dostał je na bardzo długo, może nawet na zawsze. Nie wiedział tego, bo jak na razie żył".
Zaintrygowani?
"Śmierć i życie" Gustaw Klimt
I na koniec wiersz Leśmiana. Poezja tego poety pojawia się w książce kilkukrotnie.

"Śpisz jeszcze… Na twych rzęsach 
— skra drobna poranku. 
Strachy śnią się twej dłoni — bo i drga i pała. 

Oddychaj tak — bez końca. Czaruj — bez ustanku. 
Kocham oddech twej piersi, ruch śpiącego ciała.
 Ileż lat już minęło od pierwszej pieszczoty?
 Ile dni od ostatniej upływa niedoli? 
Co nas wczoraj — smuciło? 
Co jutro — zaboli?
 I czy zbraknie nam kiedyś do szczęścia ochoty?
 Przyjdzie noc o źrenicach zaświatowo łanich
 I spojrzy — i zabije… 
Polegniem — snem czynni… Jak to? 
Więc musim umrzeć tak samo jak inni?
Jak ci — choćby sprzeciwka?… Pomódlmy się za nich…"
("Nad ranem")


Koniecznie posłuchajcie - piękna ballada; kilkukrotnie słuchałam, mając przed oczami mojego syna. A kto śpiewa? Piotr Kulpa - autor tejże powieści, jak się okazuje niezwykle wrażliwy i uzdolniony muzycznie człowiek.


Jestem pod wrażeniem! Na swoim czytniku już mam drugą książkę o panu na Wisiołach i nie zawaham się jej przeczytać. Pierwszy tom nie rozwiązuje żadnego wątku, więc po "Krzyk mandragory" trzeba sięgnąć! 
W grudniu będzie tom trzeci - ale będzie się działo!

8 komentarzy:

  1. Musze przeczytać. To moje ulubione klimaty.

    OdpowiedzUsuń
  2. Edytko, jak zwykle świetnie napisana recenzja. Fascynująca historia, do tego okładka, która przyprawia mnie o gęsią skórkę, poezja i ballada i ten język...strach się bać? Pytasz, czy jesteśmy zaintrygowani? Ja jestem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po raz kolejny Ci dziękuję - jak zwykle miły komentarz! Nie musisz się bać Kasiu - warto po tę książkę sięgnąć.

      Usuń
  3. Witam, Pani Edyto. Kłania się ten gość w czapce daszkiem do tyłu, siedzący z gitarą pod szafą. Bardzo dziękuję za ten wpis na Pani blogu. Za ciepło i uwagę. I za to, że zamieściła Pani też piosenkę. Chciałbym wysłać Pani książkę "Ciepełko", którą czytał Czaruś, a którą naprawdę napisałem ja dla dzieci i ich mam. Mój adres mailowy:
    slimanek@op.pl
    Jeśli Pani zechce, proszę podać adres do wysyłki. Jest już III część Pana na Wisiołach.
    Piotr Kulpa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za tę słowa Panie Piotrze. Wiele one dla mnie znaczą. Trzecią część Pana na Wisiolach juz mam! Tylko czasu brak... A o Ciepelko się usmiechnę - chętnie przygarnę książkę o takim tytule. Pozdrawiam z Zielonej Wyspy!

      Usuń
  4. Czyli, że niby co? Pani mieszka w Irlandii? Zielona Wyspa - czyli? I stąd ten dziwny czas w komentarzach? Ja nie pisałem o 3:03. Nic nie rozumiem, ale to nawet intrygujące.
    Piotr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Panie Piotrze, mieszkam w Irlandii. "Mroczne siedlisko" zostało sfotografowane na tle starego browaru w Belgooly. A czas publikacji mnie też intryguję - nie mam pojęcia czemu na bloggerze jest taki...Nie umiem tego zmienić.

      Usuń