wtorek, sierpnia 09, 2016

Znów o trudnych relacjach - "Szepty dzieciństwa" Anny Sakowicz

Zaczynam uderzać w klawiaturę.  Ale nie idzie mi. W ogóle. Zmuszam się. Ale zdania jakieś takie drewniane. Zero polotu.  Brak lekkości. Nic sensownego. I co mam się upierać i pisać te okrągłe, grzeczne zdania? No mogłabym. Wykrzesałabym może kilka zgrabnych sformułować o fabule, bohaterach, ale nie czuję tych zdań. Nie lubię tak. Więc zapisuję tylko kilka pierwszych myśli, które kazały włączyć komputer i zamykam.
Ale czasami coś udaje się sklecić. Czasem trafiam na książki, które nie dają o sobie zapomnieć. Jedną z nich są "Szepty dzieciństwa". 
Narracja pierwszoosobowa nie należy do moich ulubionych. Pomyślałam, że fajnie nie będzie. Ale pamiętając, jak dobre wrażenie zrobiła na mnie "Złodziejka marzeń", stwierdziłam, iż dam książce szansę. I po raz kolejny Anna Sakowicz mnie nie rozczarowała, pomimo że bohaterką uczyniła kobietę niczym się nie wyróżniającą; matkę dwójki nastoletnich dzieci, mężatkę, córkę alkoholika, kasjerkę na kasie w hipermarkecie.
Basia mieszka z rodziną  na przedmieściach w niedużym domu. Całymi dniami zastanawia się, czy będzie za co żyć do końca miesiąca. Czy na budowie, na której pracuje jej mąż, nie będzie przestojów, czy jej ojciec przepije wszystkie pieniądze...




Nie ma żadnych złudzeń - wie, jak będzie wyglądał każdy następny dzień. Znów do pracy, znów ten sam roboczy strój, znów ci ludzie, którzy codziennie przychodzą na zakupy i na raz potrafią wydać tyle, ile ona zarabia na tydzień lub miesiąc. Wie, co usłyszy od męża, co będą chciały od niej dzieci. Rutyna. 
Jednak ma też marzenia, takie na miarę swoich możliwości - dzieciom przydałby się komputer, o komórkach powtarzają do znudzenia, może w końcu udałoby się kupić jakiś samochód. Dom potrzebuje remontu, ale to musi poczekać. Jak ma na to wszystko starczyć, gdy pensja Basi nie jest za wysoka, jej mąż nie ma stałej pracy, a codzienne wydatki tak obciążające? Basia jednak jakoś sobie  radzi. Jest twarda. Od zawsze taka musiała być. Podejmuje się dodatkowej pracy w Prawiebanku. Liczy na to, że uda jej się spełnić chociaż zachcianki dzieci.
Spotyka dawno nie widzianą koleżankę ze szkoły, której w życiu lepiej się  ułożyło. Dzięki jej pomocy i nowej pracy zaczyna wierzyć, że może się w końcu coś zmieni. Dodatkowo podtrzymuje ją na duchu fakt, iż ojciec zdecydował się na leczenie. Wszystko zdaje się układać.
"Szepty dzieciństwa" to powieść,  która wywołuje dużo skrajnych emocji. Życie Barbary i Mietka, pomimo że ubogie i monotonne zasmuca i irytuje, niektóre decyzje Basi denerwują, a gdy znajduje ona pamiętnik swojej matki dowiadujemy się, co ją ukształtowało, czemu jest tak twarda i zimna. Zaczynamy rozumieć zachowanie Basi oraz jej ojca. Fragmenty wspomnień matki Basi chwytają za gardło. Anna Sakowicz to kolejna pisarka, która porusza problem trudnych relacji matki i córki. Pokazuje, że niektórzy całe życie muszą walczyć. Coś udowadniać sobie i otoczeniu.

To opowieść o codziennych wyzwaniach, ale nie jakichś wielkich i ambitnych jak zdobycie szczytu lub przepłynięcie jeziora, ale o takich zwyczajnych, czasami wręcz nudnych, a też przecież trudnych. Trzeba mieć w sobie dużo siły, żeby codziennie wstać, nawet gdy się wie, że dzień nie przyniesie nic dobrego. Jednak czasami życie zaskakuje, stwarza możliwości. Można je podjąć, spróbować - bez gwarancji sukcesu. Basia próbuje wykorzystać daną jej szansę, ale nie jest jej łatwo.
Anna Sakowicz sportretowała kobietę, która chciałaby żyć inaczej, lepiej, ale szepty jej dzieciństwa jej na to nie pozwalają. Czasami przybierają formę krzyku, który słyszy tylko ona. Chciałaby o tych głosach zapomnieć, ale nie umie. "Szepty dzieciństwa" bowiem to powieść o piętnie swojego dziedzictwa.
Pisarka świetnie operuje potocznym językiem. Pomimo że ten przeznaczony jest głównie do komunikacji bezpośredniej a nie do literatury, tu jego użycie jest tu jak najbardziej zasadne.
Annie Sakowicz udało się stworzyć powieść wiarygodną i autentyczną.  Narracja pierwszoosobowa i prosty, codzienny język nadają całej historii prawdopodobieństwa. Powieść jest do bólu realna. Basia jest prostą kobietą, może niezbyt wykształconą, może niezbyt oczytaną, ale za to z dużym bagażem doświadczeń. Opowiada o matce, która jej nie kochała, o pracy na kasie, opiece nad ojcem alkoholikiem, który żyje tylko tęsknotą za żoną. Mówi o niby-pożyczkach, codziennym życiu, poczuciu bezsensu i jałowości.
Znam ludzi z trudem  wiążących koniec z końcem, bez marzeń i planów, bez perspektyw. Każdy zna. Wiem, czym jest łapanie każdej fuchy, praca za kiepskie pieniądze. Każdy wie. Ale ilu doświadczyło?

6 komentarzy:

  1. To książka do bólu prawdziwa. Wciągająca i dająca do myślenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, że to potwierdzasz i podkreślasz. Mocna rzecz. Zdecydowanie warto.

      Usuń
  2. Bardzo, bardzo dziękuję za tak pięknie napisaną opinię. :) Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja także dziękuję za Pani powieści. Również pozdrawiam.

      Usuń
  3. Super książka Edytko.Dziękuję za Twoją rekomendację.Gdyby nie Ty nie wiedzialabym o jej istnieniu.Czasami irytowalo mnie postępowanie głównej bohaterki: jej stosunek do starego ,chorego ojca ,podłe traktowanie Nowaka ...Po co sobie tak obrzydzac życie ? Po co te złośliwości? Książka prawdziwa do bólu ...Nie można się oderwać.Nigdy nie czytałam książek Anny S.,nie wiedziałam o jej istnieniu.Dziękuję.Zabieram się za ,,Zlodziejke marzeń" .Pewnie też się nie zawiode ! Dziękuję Kochana...Za wszystkie piękne recenzje i za to ,że jesteś .Przytulanki i całuski

    OdpowiedzUsuń