wtorek, grudnia 23, 2014

Z wizytą na Cichej 5. Życzenia i trochę wspomnień

Jakże inaczej smakują wigilijne potrawy jedzone gdzieś w dalekiej Irlandii. Nawet te ugotowane z polskich produktów.  Co roku wkładam dużo trudu, by odtworzyć swojski nastrój z Polski, ale prawda jest taka, że my tu tworzymy swoją nową, własną, prywatną tradycję. Razem z moimi dziećmi zawsze długo się zastanawiamy co musi być; co chcemy, żeby było; za czym tesknimy, a co tylko powspominamy.
Wprowadzając się w ten wyjątkowy grudniowy czas, czytałam książkę, którą dostałam od Magdy Witkiewicz. Odwiedziłam siedem mieszkań na Cichej 5. Poznałam siedem niezwykłych, wzruszajacych, wręcz magicznych świątecznych opowiadań. Każde jest wyjątkowe i takie ciepłe, bo wigilijne... 
Pod  piątką mieszka pewien samotny mężczyzna, którego przed laty zostawiła żona. Marzy tylko o tym, by wyjechać i święta spędzić z dala od wspomnień. Jednak najpierw musi uporać się z pewnym nieproszonym gościem. Za to opowiadanie dziękuję Katarzynie Bondzie. 
Poznałam historię wzorowaną na "Annie Kareninie" - o pewnym senatorze Kareninie, jego żonie Annie oraz  tym trzecim Alku Wrońskim. Na Cichej 5/3 była pewna garsoniera... Mam wrażenie, że ta historia napisana przez Małgorzatę Kalicińską została dołaczona do zbioru nieco na siłę... 
Na parterze pod dwójką mieszka samotny, starszy pan - tęskni za żoną, dziećmi. Kasia Michalak stworzyła  bardzo wzruszające opowiadanie.
Na drugim piętrze swoją pracownię ma pewien rzeźbiarz. W wigilię puka do niego dawno niewidziany syn. W życiu małego Daniela wydarzy się świąteczny cud... Dzięki Krystynie Mirek można uwierzyć w magię świąt.
Najlepiej czułam się pod czwórką. Poznałam pewną nieprzeciętną babcię. Agnieszka pomimo siedemdziesięciu ośmiu lat wciąż czuje się młodo. Gdy dowiaduje się, że ma raka postanawia wykorzystać każdą chwilę jak najbardziej intensywnie. Pomaga jej w tym wnuk - zwariowany jak ona Kola. Niesamowite opowiadanie! Napisała je Natasza Socha - dziękuję.
Bohaterką opowiadania "Serce" Małgorzaty Wardy jest Pola Kalińska. Pewnego dnia jej mąż nie wraca na Cichą 5/7. Umiera w szpitalu po wypadku na motocyklu. Kobieta nie może uporać się ze stratą. Jednak wiadomo, że czas leczy rany, a najbardziej wigilijny czas... Piękna historia!
I ostatnie opowiadanie. Mieszkanie z numerem jeden. Magda  Witkiewicz napisała o pewnej starszej pani, która od lat pomaga świętemu Mikołajowi. Historia przypomina, że są wokół nas dobrzy ludzie; dobrzy w bezinteresowny sposób. Iż sprawianie prezentów daje często więcej radości niż ich otrzymywanie. Świetna, pogodna historia. Ciekawa jestem, czym Madzia zaskoczy mnie następnym razem... 
Z ogromną przyjemnością zaglądałam przez rozświetlone okna.  Podgladałam zwyczajnych ludzi z ich codziennymi oraz świątecznymi emocjami. 
Jednego mi tylko odrobinę zabrakło - myślałam, że skoro bohaterowie są mieszkańcami jednej kamienicy, opowiadania będą ze sobą jakoś powiązane. Niestety okazało się, że nawet 
w świątecznym zbiorze trudno stworzyć więzi społeczne, zadbać o dobre sąsiedzkie relacje... Powiązane są ze sobą tylko trzy ostatnie historie - dobre i to:)


Przedświąteczny czas skłania mnie do wspomnień.  Z racji, że to moja pierwsza wigilia jako blogerki chciałabym spisać to, co w mojej głowie pojawia się w czasie przedświatecznym odkąd mieszkam w Irlandii
Sięgam pamięcią najdalej jak mogę.  Przypominam sobie wigilię w małej kurpiowskiej wiosce w domu mojej babci. U mamy mojej mamy. W niewielkim domu spotykało się czasem nawet kilkadziesiąt osób - mama miała pięcioro rodzeństwa, wiadomo że każdy przyjeżdżał ze swoją drugą połówką, z dziećmi. Pod dachem wisiał pająk, ale nie na  pajęczynie, o której ktoś zapomniał i nie obmiótł na święta, tylko starannie wykonana ozdoba ze słomy, papieru i  bibuły. Na choince wisiały jabłka i cukierki oraz samodzielnie wykonane papierowe łańcuchy. Pamiętam nawet świeczki na specjalnych klipsach, na które trzeba było bardzo uważać.  Było ciasno, gwarno, ale niezwykle ciepło i miło. Tego domu i moich dziadków już dawno  nie ma...
Czasami wigilię spędzalismy u rodziców mojego taty. Z najwspanialszą babcią pod słońcem, dla której byłam jedyną wnuczką. To babcia Apolonia  uczyła mnie jak gotować barszcz, robić makarony, ciasta oraz pierogi. Tylko ona robiła je z jagodami - do dziś takie właśnie pierogi to część naszej kolacji wigilijnej. Z dziadkiem chodziłam sprawdzać, czy zwierzęta przemawiają ludzkim glosem. Pamiętam, jak karmiłam je opłatkiem. Ten obraz też już tylko w mej pamięci...
Święta z braćmi i rodzicami w mieszkaniu w bloku... Też niezapomniane. Mama wiecznie zapracowana, więc byliśmy z braćmi bardzo zaangażowani w przygotowania, bo inaczej świąt, by nie było...  Żarty podczas robienia sałatek - cenne wspomnienia... I pierwsze prezenty robione sobie wzajemnie . I niezmienne taty życzenia -  oby w przyszłym roku  znów móc się spotkać, żeby nikogo nie zabrakło... Moi rodzice juz nie mieszkają w tym bloku.  Moi bracia są dorosłymi, samodzielnymi mężczyznami i tylko czasami wspominam ich jako małych chłopców, którzy pomagali mi lepić pierogi...
Na zawsze zapamiętam pierwszą wigilię w domu moich teściów. Z mężem... Gdy serce jeszcze trochę rwało się do rodzinnego domu. Gdy z teściową ustalałyśmy, co przygotujemy. Co ją wnoszę  do ich domu. Czego oni nauczą mnie... Pamiętam te wzruszenia. Wiem, że teraz mnie czytają - dziękuję. Jestem czlonkiem tej rodziny już tyle lat... Po kolacji zawsze szliśmy do dziadków mojego męża. Tam przyjeżdżała też szwagierka Ania. Z fajnymi synami - Pawłem i moim chrześniakiem Mateuszem. Żarty, rozmowy do późna,  prezenty - to nic, że czasem nietrafione. Z przyjemością do tych wspomnień wracam.
I wyjazd tu... Wiele zmienił. Przewartościował. Pokazał że rodzice i dziadkowie są ważni, ale najważniejszą relację tworzę tu i teraz z mężem i dziećmi. O świętach  decyduję ja. Sama muszę o wszystko zadbać. Kiedyś mi powierzano proste zadania, teraz ja muszę je powierzać moim córkom. Muszę nauczyć je tego, co mi przekazano.  Muszę zadbać o to, by nie zakręcić się w przedświątecznej gorączce i nie zapomnieć o tym, że ważny jest wspólnie spędzony czas, iż najważniejsi są moi bliscy. Na stole będzie pusty talerz -  patrząc na niego będę wspominać tych, którzy odeszli na zawsze,  ale także tych,  którzy wiem, że nas kochają i za nami tęsknią. My też tęsknimy... 
Mam zwyczaj kłaść na tym talerzu kawałek opłatka. Zawsze wtedy płaczę...

Wszystkim chciałabym złożyć serdeczne życzenia. 
Przede wszystkim mojej rodzinie w Polsce. Mojej przyjaciółce, bliskiej mi jak siostra - Aniu, jesteś kochana! Jej mężowi, który niedawno na zawsze pożegnał  mamę. Jej dzieciom - przystojniakowi Krzysztofowi oraz prześlicznym bliźniaczkom Oldze i Lenie. Bardzo ciepło myślę o pani Danusi. Mojej przyszywanej babci.
Najlepsze życzenia oraz kawałek opłatka dla mojego brata - wiecznie zapracowanego inżyniera; kawałek dla kuzynki Moniki w Anglii. Dla przyjaciół z Suchej Beskidzkiej. Dla tych, którzy tu w Irlandii są nam jak rodzina: Staszek z Anią, Ewa z Adamem.  Wspaniałe kobiety z polskiej szkoły (oraz mężczyźni - żeby nie było, że nie pamiętam).  Wszyscy młodzi  ludzie z którymi często się spotykam - harcerze, maturzyści - od nich czerpie mnóstwo energii. Myślę ciepło o wszystkich ludziach wokół mnie.
A także  o wszystkich, których poznałam dzięki blogowaniu - życzenia przesyłam Kasi Hordyniec, Ani, Magdzie, Piotrkowi Z.,  pani Joannie P., Żanecie, Asi, Agacie.... Wszystkim czytającym mnie. 

Kochani  - wesołych świąt. Zdrowych. Beztroskich. Pięknych. Zaczytanych. 
Niech ten wyjątkowy czas w roku będzie dla Was wytchnieniem, źródłem siły i radości. 



14 komentarzy:

  1. Ja wręcz uwielbiam opowiadania. Po tę pozycję kiedyś sięgnę ze względu na czas, w którym historie są umiejscowione. Boże Narodzenie to specyficzny klimat, niezależnie od wyznania, od własnych przekonań. Edi. Wszystkiego najlepszego na Święta. Dla Ciebie i Twojej rodziny, błogosławieństwa od małego Jezusa. Niech chroni Was każdego dnia i utrzymuje w szczęściu i w zdrowiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Piotrze :-) Błogosławionych świąt!

      Usuń
  2. Mam w planach tę książkę, wydaje się interesująca ;)
    Wesołych i radosnych Świąt z mnóstwem książek pod choinką ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cichą 5 już od jakiegoś czasu chcę przeczytać. A i Tobie spełnienia marzeń!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cichą warto przeczytać właśnie w okresie świątecznym. Polecam. Życzę wszystkiego dobrego!

      Usuń
  4. dziękuję bardzo za piękne słowa, dziękuję AP

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziékujé Pani Edytko ... Za wszystko... Za recenzjé ksiázki,po którá siégné , za oprawé , za piékne zdjécia i kartki w tle , za podziékowania, az wreszcie chyba za najwazniejsze : za piékne swiáteczne wspomnienia... Znów sié wzruszylam i poplakalam ... Dziékujé !!! Wszystkiego dobrego na ten Nowy Rok !!! Wytrwalosci w dázeniu do celów oraz spelnienia najskrytszych marzen ! Serdecznie pozdrawiam . Joanna P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dla mnie ogromna przyjemność czytać takie komentarze! Dodają mnóstwa energii. To ja dziękuję i życzę spełnienia marzeń!

      Usuń
    2. Bardzo dziékujé .Wszystkiego dobrego !!!

      Usuń
  6. Kochani . Własnie przeczytałam ,,Cichą 5" . Bardzo dziękuję Pani Edytce za recenzję tej wspaniałej , ciepłej książki . Jest super. Można ją czytać zarówno w okresie swiąt Bożego Narodzenia jak i w każdym innym czasie. Najbardziej ubawiłam się czytając,,Gałązkę jabłoni i ,, Niebieski język . Opowiadania Kasi Michalak i Magdy Witkiewicz rozczuliły mnie . Przeczytajcie koniecznie. Warto . Pani Edytko bardzo dziękuję, znowu nie zawiodłam się. Dziękuje. Pozdrawiam serdecznie. Joanna

    OdpowiedzUsuń