wtorek, lutego 07, 2017

Droga Marylo! - rzecz o profesorowej Szczupaczyńskiej

Droga Marylo Szymiczkowa,

 mam nadzieję, iż mój list zastanie Cię w dobrym zdrowiu. Piszę, by wyrazić swój zachwyt nad powieściami, w których bohaterką uczyniłaś niezwykłą kobietę - profesorową Zofię Szczupaczyńską -  kwiat krakowskiego mieszczaństwa.  "Tajemnica Domu Heclów" oraz "Rozdarta zasłona" to książki, które zdobyły moje serce.
 Piszę z dalekiej Irlandii, by przekazać Ci, iż masz we mnie wielką wielbicielkę Twojego talentu. Podziwiam precyzję, ogrom pracy włożonej w w odtworzenie klimatu Krakowa końca XIX wieku. Chylę czoła.



Niestety nie potrafię tak pięknie pisać jak Ty, nie umiem i wiem, że nigdy nie będę umiała tak pięknie wiązać słów. Ale to dobrze. Są przecież mistrzowie, którymi, my malutcy, możemy się zachwycać i  podziwiać.
Zdaję sobie sprawę, że popadłam w pompatyczny ton, uderzam w wysokie tony, ale nie mogłam po prostu inaczej napisać. Nie  przystoi, aby o wielkim talencie i wybitnych dokonaniach pisać małymi słowami. A przecież i staremu Krakowowi należy się niski ukłon.
Książki Twojego autorstwa są klimatyczne, niemalże mistycznie, bo wymyśliłeś sobie, że u profesorowej każdy szczegół domu, zachowania czy ubioru musi być starannie dopracowany.  Jest precyzyjnie i drobiazgowo. Znać, iż autor wyczucie smaku ma wysublimowane, bowiem  kazał profesorowej mieć oko na to jaka zasłona w oknie wisieć powinna, jaki kapelusz na jaką okazję włożyć, jaki materiał na suknie; czy sztućce odpowiednio wyczyszczone, czy obiad odpowiednio odżywczy;  ile cukru, którędy iść, koło kogo stanąć, uśmiechnąć się czy nie wypada... Jest i o służących i wymogach wobec nich, bo musi być porządnie; o siostrach w domu Heclów - bo  nie sposób o nich nie wspomnieć. O policjantach, sędziach - bo bez nich się nie da, ale musi być krytycznie, bo nie wszyscy znają się na swojej robocie. I o sferach wyższych - obowiązkowo! I tych niższych - żeby nie było. Jest też obraz przestępczego światka dziewiętnastowiecznego Krakowa, do którego profesorowa przenika niczym rasowa śledcza. A gdzieś w tle jest też o postaciach wszystkim znanych - tu Sienkiewicz, tam Matejko, tu Estraicher, tam jakiś Rydel,  a tu Żeleński, no ten Boy-Żeleński.  I oczywiście Ignacy Szczupaczyński - wybitny profesor przecież.
Dodać jeszcze muszę, że niezwykłą umiejętnością jest napisać kryminał, stworzyć tak charakterystyczną postać, odmalować klimat Krakowa, a przy tym stworzyć książkę zabawną, pełną słownych gierek i  powiedzonek. Czytając, miałam wrażenie, iż widzę miny profesorowej, zauważam jak mruga tajemniczo, jak badawczo się rozgląda. Czujna jest, więc nie mogłam się zbyt często uśmiechać.
Droga Marylo, przepraszam za poufałość, ale bardzo czule myślałam o Twej dwoistej osobie czytając te książki. Przyjmij raz jeszcze moje podziękowanie i rozważ moją prośbę - zabij jeszcze kogoś z otoczenia szanownej profesorowej, by ta nie marnowała swego talentu wyłącznie na robienie śliwkowych powideł ani nie skupiała się jedynie na działalności dobroczynnej.

                                                                                                                     Z poważaniem
                                                                                                                       Czytelniczka


PS Dla tych, którzy nie słyszeli o tych książkach - "Tajemnica Domu Heclów" i "Rozdarta zasłona" to powieści historyczno-obyczajowe z wątkiem kryminalnym autorstwa Jacka Dehnela i Piotra Tarczyńskiego piszących jako Maryla Szymiczkowa.
W pierwszej z nich główna bohaterka - wspomniana profesorowa Zofia Szczupaczyńska, kobieta inteligentna, dociekliwa, a nawet odrobinę wścibska angażuje się w poszukiwanie zaginionej pensjonariuszki. Prywatne śledztwo przynosi zaskakujące odkrycia.
W książce "Rozdarta zasłona" profesorowa szuka zabójcy swojej służącej. Wkracza w groźny świat handlarzy żywym towarem, obraca się wśród ludzi o skrajnie innych poglądach. Autor porusza też temat budzącej się w Krakowie emancypacji kobiet.

PPS W moim odczuciu tom drugi jest lepszy niż pierwszy, więc liczę na kolejny. I na kolejne tak smaczne zdania:

"(...) pani domu nie ma ani chwili wolnego, nie trwoni czasu na czytanie romansów i zbędne plotki: porzućcie wszelką nadzieję na lenistwo, wy, którzy wstępujecie na służbę w domu Szczupaczyńskiej!"

"Zofia wypłynęła na szeroki przestwór głównego placu i sunęła przezeń jak okręt flagowy mieszczaństwa krakowskiego, zdobny w falbanki, haftki i guziczki, a uwieńczony, jak banderą, wielką malinową egretą na kapeluszu."

"Zofia Szczupaczyńska chciała, by ktoś poznał jej sekret, by w statecznej doktorowej Jekyll docenił pannę Hyde, nieustraszoną tropicielkę zbrodni."

                                                               Cymes, nieprawdaż?

2 komentarze:

  1. Ty moja czytelniczko ,jak Ty wspaniale potrafisz zachęcić do lektury!!! Podoba mi się ta forma.Nie przepadam za kryminalami ale te przeczytam .I ten XIX wieczny Krakow w tle ...Juz sie nie mogę doczekać ...Idę szukać e-booka .Ściskam gorąco i dziękuję za mega post😙😙😙😙

    OdpowiedzUsuń
  2. Koniecznie muszę kiedyś nadrobić!
    Właśnie czytam kryminał z Krakowem z początków XX wieku w tle, ale tymi Szymiczkowej też nie pogardzę. :)

    OdpowiedzUsuń